Makowiec Japoński z jabłkami

Makowiec Japoński z jabłkami
Święta już za nami, a ja wciąż mam niedosyt makowych pyszności. Ale kto powiedział, że ciasta makowe piecze się tylko od święta?  W końcu mamy karnawał :)
Makowiec, którego przepisem chciałam się z wami podzielić jest wyjątkowy, ponieważ jest bez mąki, a do tego na bazie jabłek,  kaszy manny, oraz z dodatkiem mnóstwa bakalii, polany gorzką czekoladą.
Dzięki jabłkom jest wilgotny i długo zachowuje świeżość.


 Składniki:
  • 400 g maku
  • 800 g winnych jabłek
  • 9 łyżek kaszy manny
  •  3/4 kostki masła
  • 9 jajek
  • 300 g cukru
  • 1 szklanka orzechów włoskich
  • 1 szklanka rodzynek
  • kilka moreli
  • 0,5 szklanki migdałów bez skórki
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • aromat migdałowy

Wykonanie:
Mak sparzyć i przekręcić przez maszynkę dwa razy.
Jabłka obrać ze skórki i zetrzeć na grubych oczkach.
Do maku wbić żółtka, dodać cukier i kaszę manną, wymieszać.
Masło roztopić i kiedy ostygnie wlać do masy, dodać proszek do pieczenia, aromat oraz starte jabłka.
Wymieszać wszystko, dodać pokrojone bakalie.
Ubić pianę z białek i delikatnie połączyć z masą.
Całość przełożyć do blaszki 25-36 cm lub tortownicy 28 cm.
Piec około 45 minut w temperaturze 160-180 st C.
Po upieczeniu i wystudzeniu polać roztopioną gorzką czekoladą, lub z przepisu tutaj wierzch można ozdobić płatkami migdałowymi.


Krem- eliksir młodości czy chemiczna bomba?

Krem- eliksir młodości czy chemiczna bomba?

Ostatnio coraz więcej z nas świadomie kupuje produkty kosmetyczne, czytamy ich skład i wybieramy sprawdzone receptury i to się chwali :) Na rynku pojawiają się nowi producenci kosmetyków naturalnych wyrabianych w małych manufakturach, zaś duże firmy również wychodzą na przeciw rosnącym oczekiwaniom, produkując linię eko kosmetyków. Wybór wielki, chęci szczere i na co się zdecydować? Nie jest łatwo, postaram się udzielić wam kilka wskazówek jakie kosmetyki wybierać i na co zwracać uwagę, a na koniec podam przepis na domowy krem.
Każdy z nas słyszał o parabenach, aluminium, parafinie, ale co to właściwie są za substancje i jakie jest ich działanie na nasz organizm? Oczywiście jest ich więcej, ja wybrałam  najbardziej powszechnie stosowane.

Parafina:
Produkt uzyskiwany z destylacji ropy naftowej, powszechnie używana jako składnik kremów, podkładów, toników oraz innych kosmetyków, oraz substancja zapobiegająca odparowywaniu wody ze skóry, często stosowana jako stabilizator kosmetyków. Ten naturalny związek chemiczny nie jest jednak najlepiej przyswajalny przez naszą skórę, blokuje ją i zatyka pory, co nie jest wskazane szczególnie przy problemach z tłustą, trądzikową cerą i nie tylko.Tak zatkane przez parafinę pory, ciężko jest oczyścić samą wodą, najlepiej ciepłą wodą z mydłem.
W kremach występują pod nazwą: Paraffinum Liquidum, paraffin, synthetic wax, mineral oil, petrolatum, vaseline, ceresin, isobutane, cera microcristallina.

Parabeny:
Powszechnie używane substancje konserwujące nie tylko w kosmetyce, ale i w przemyśle spożywczym, przedłużają termin ważności kosmetyku. Konserwanty te blokują rozwój bakterii w produkcie, nie dopuszcząjac do psucia się i powstawania pleśni.
Niestety przyczyniają się one również do uszkodzenia bariery ochronnej skóry i wyniszczenia mikroflory bakteryjnej, mogą powodować alergie.
Występują pod nazwą: methylparaben, butylparaben, benzylparaben, propylparaben, ethylparaben, isopropylparaben, phenol, benzetonium chloride.

Sole aluminium:
Sole aluminium używane w kremach, kosmetykach do opalania, najbardziej znane jako składnik dezodorantów antyperspiracyjnych, działają blokująco na gruczoły potowe, hamując wydzielanie potu.
Aluminium jest bardzo toksyczną substancją, stosowany na skórę, wchłania się w głąb organizmu, pozostając tam. Więcej o szkodliwości aluminium tutaj
Występują pod nazwą: aluminium hydroxide, aluminium stearate, aluminium chloride, aluminium oxide, aluminium silicate.

 Na co zwrócić uwagę kupując krem:
  • lista składników nie powinna być zbyt długa, na początku znajdują się składniki, których jest najwięcej w kremie
  • termin ważności
  • unikaj w składzie olei mineralnych czyli tych ropopochodnych (jeżeli są na początku składu kremu to znaczy, że jest ich naprawdę dużo)



Przepis na domowy krem:
Składniki:
  • 30 ml wywaru z rumianku
  • 10 g lanoliny
  • 3 g masła kakaowego
  • 3 g wosku pszczelego
  • 9 g oleju z avokado
  • 13 g oleju ze słodkich migdałów
  • 9 g oleju macadamia
  • kilka kropli olejku eterycznego lawendowego 
Polecam ten krem szczególnie zimą jako ochronny, lub na noc. Dzięki swojej bogatej  recepturze idealnie będzie odżywiał oraz regenerował suchą i wrażliwą cerę, polecam również do skóry dojrzałej.
Wykonanie:
W kąpieli wodnej rozpuszczamy oleje twarde, następnie dolewamy pozostałe oleje, ogrzewamy do temperatury około 60-70 stopni C- faza tłuszczowa.
Do drugiego naczynia wlewamy wywar rumiankowy, powinien mieć taką temperaturę jak tłuszcze- faza wodna.
Żeby faza tłuszczowa połączyła się z fazą wodną, a krem nie rozwarstwił się potrzebny jest emulgator, tutaj tę funkcję pełni wosk pszczeli.
Kiedy temperatura w obu naczyniach będzie podobna, fazę tłuszczową powoli i cienkim strumyczkiem wlewamy do fazy wodnej jednocześnie mieszając.W miarę stygnięcia, emulsja będzie się zagęszczała, cały czas mieszamy do uzyskania gładkiej konsystencji. Na koniec dodajemy olejek zapachowy, przekładamy do pojemnika i do lodówki. Lepiej przechowywać taki krem w niskiej temperaturze, ponieważ nie zawiera on konserwantów, jest ryzyko, że może nam się zepsuć wcześniej, jedyną substancją konserwującą jest olejek eteryczny, ma on krótki termin ważności: około 3 tygodnie. Ważne jest też nakładanie kremu, aby robić to specjalną szpatułką , nie palcem, powoduje to namnażanie się bakterii, a co za tym idzie psucie się kremu.
Jak widać wykonanie własnego kremu nie jest rzeczą trudną, a sprawia wiele satysfakcji, sami decydujemy o składzie, opracowujemy recepturę do problemów naszej cery, wybieramy najlepsze składniki, a do tego mamy świetną zabawę :)
A gdzie kupić takie oleje? W dobie internetu jest to bardzo proste, a ostatnio kosmetyki wyrabiane w domu stały się bardzo popularne, wzrosło więc zapotrzebowanie na składniki do ich wykonania, dzięki czemu jest też większy wybór.
Sklepy, w których sama się zaopatruję w naturalne składniki do wyrobu kosmetyków:
http://zielonyklub.pl/
http://ecospa.pl/
http://www.biochemiaurody.com/




Kutia- najsłodsza potrawa wigilijna

Kutia- najsłodsza potrawa wigilijna

Nie wyobrażam sobie Wigilii oraz Świąt Bożego Narodzenia bez kutii, jest to u nas rodzinna tradycja, a przepis jest przekazywany z pokolenia na pokolenie.
Kutia jest wyjątkowym świątecznym przysmakiem, oprócz walorów smakowych,które uwielbiają nie tylko dorośli, ale również dzieci,  ma bardzo dużo cennych właściwości odżywczych i zdrowotnych. Podstawę kutii stanowią ziarna zbóż i mak, dzięki temu jest to potrawa bogata w białko, żelazo, witaminy z grupy B, jod, cynk, selen, magnez i wapń. Mak ma również  działanie uspokajające oraz przeciwbólowe, nie wspomnę już o miodzie, który  wzmacnia serce i wątrobę oraz cały organizm. Wszelkie bakalie dodawane do kutii to kolejne źródło minerałów, a także błonnika.
Dlatego polecam wam tą tradycyjną kresową potrawę wigilijną nie tylko na Święta, chociaż przyznam, że w tym wyjątkowym czasie smakuje najlepiej :)

Składniki:
  • 2 szklanki pęczaku jęczmiennego
  • 2 szklanki  maku
  • 1 szklanka miodu ( najlepiej płynnego, jeżeli nie jest płynny to podgrzać go, zrobi się lejący )
  • 1 szklanka obranych orzechów włoskich
  • 0,5 szklanki rodzynek
  • 1 szklanka migdałów bez skórki
  •  5 suszonych fig
  • 5 ciemnych moreli



Wykonanie:
Pęczak płuczemy, następnie gotujemy około 20 min, można zrobić na orkiszu, wówczas dłużej gotujemy.
Mak płuczemy, zalewamy wrzątkiem i gotujemy na wolnym ogniu 15 minut, następnie odsączamy i mielimy 3 razy.
Migdały, orzechy, figi i morele kroimy, rodzynki sparzamy wrzątkiem, następnie odsączamy.
Pęczak łączymy z makiem, wlewamy miód, następnie bakalie, mieszamy dokładnie.
Całość wstawiamy do lodówki na kilka godzin, najlepiej smakuje schłodzona.









Świąteczne klimaty, czyli wegetariański pasztet z grzybami

Świąteczne klimaty, czyli wegetariański pasztet z grzybami
Uwielbiam warzywne pasztety, są bardzo sycące, smaczne i do tego zdrowe, nawet dla tych, którzy na co dzień jedzą mięso.Pierwszy pasztet warzywny jadłam kilka lat temu, poczęstowała mnie znajoma, nie mówiła z czego jest, zasmakował mi tak bardzo, że poprosiłam o dokładkę, ale kiedy dowiedziałam się z czego został zrobiony nie wierzyłam. Był to pasztet z selera, za którym nie przepadam, ale jakoś nie poczułam jego specyficznego smaku, zapewne dzięki ostrym, aromatycznym przyprawom i czosnkowi. Od tamtej pory często robię warzywne pasztety, szczególnie z selerem, jest to jedyny sposób na seler, który toleruję, co więcej: bardzo mi smakuje :)
Pasztety warzywne można w różny sposób urozmaicać,dodatkami i przyprawami, dzisiaj mam dla was wersję pasztetu z selera z grzybami, idealny na zbliżające się Święta.





Składniki:

  • 2 duże selery
  • 5 cebul
  • 0,5 szklanki suszonych grzybów
  • 2 jajka
  • 3-4 łyżki mąki jaglanej (wersja bezglutenowa)
  • pieprz, suszone warzywa, papryka ostra, imbir, sól
  • masło klarowane
Przygotowanie:
Seler obieramy i ścieramy na tarce o grubych oczkach.
Cebule kroimy w kostkę.
Grzyby sparzamy i gotujemy, aż zmiękną.
Do dużego garnka przekładamy starty seler i połowę cebuli, doprawiamy do smaku i dusimy pod przykryciem aż wszystko zmięknie.
Smażymy pozostałą cebulę na maśle klarowanym, kiedy się zarumieni dodajemy grzyby, następnie całość mielimy w maszynce i dodajemy do masy selerowej, dokładnie mieszamy,następnie wbijamy jajka, a na końcu mąkę, cały czas mieszając.
Całość przekładamy do keksówki wyłożonej papierem i pieczemy w piekarniku około 40 minut w temperaturze 160 stopni C.
Kiedy ostygnie wyciągamy z formy .
Smacznego :)





Imbirowa mikstura wzmacniająca

Imbirowa mikstura wzmacniająca
Sezon przeziębień i katarów zaczął się na dobre, robimy co możemy żeby nie poddać się chorobom, choć nie jest łatwo. W telewizji aż roi się od reklam na cudowne, uzdrawiające witaminki i inne środki na przeziębienie, w internecie również każdy znajdzie dla siebie cudowny środek na wszystko i co tu wybrać?
Można wzmacniać się na wiele sposobów: aktywność fizyczna, zdrowe odżywianie, hartowanie i suplementy diety.
Lepiej zapobiegać niż leczyć, dlatego mam dla was prosty i smaczny przepis na wzmocnienie i uodpornienie.

Składniki:
  • 10 cytryn ( ja wybieram z cienką skórką, mają więcej soku )
  • 5 limonek
  • 0,5 kg kłączy imbiru
  • 2 szklanki miodu






Przygotowanie:
Cytryny i limonki sparzamy wrzątkiem i dokładnie myjemy.
Imbir obieramy ze skórki.
Wyciskamy sok z cytryn i limonek, 2 limonki zostawiamy niewyciśnięte.
Imbir  ścieramy na tarce z drobnymi oczkami.
Limonki niewyciśnięte kroimy ze skórką w plastry.
Całość przelewamy do słoika i dodajemy miód, dokładnie mieszamy, zakręcamy i odstawiamy do lodówki na około 3-5 dni
Po tym czasie przelewamy syrop przez gazę i gotowy do butelki .
Przechowujemy w lodówce.
Można stosować rano na czczo rozcieńczając z ciepłą wodą, jak i w ciągu dnia, syrop jest bardzo ostry dlatego najlepiej pić w rozcieńczeniu.
Polecam również jako dodatek do rozgrzewającej i aromatycznej herbaty. Imbir bardzo rozgrzewa, a skórka limonki nadaje intensywny aromat i smak.
W czasie przeziębień można stosować częściej.

Właściwości imbiru:

  • przeciwwirusowy, antybakteryjny, przeciwzapalny, przeciwgrzybiczny
  • rozgrzewający przy przeziębieniach
  • poprawia krążenie
  • poprawia apetyt
  • ma działanie moczopędne
  • wzmacnia nerki
  • pomocny przy chorobie lokomocyjnej
  • przyspiesza metabolizm i pobudza trawienie (działanie odchudzające)
  • polecany przy migrenach
  • uśmierza bóle reumatyczne


Ciekawa jestem jakie są wasze sposoby na podniesienie odporności?




Projekt Marchewka...dla wtajemniczonych

Projekt Marchewka...dla wtajemniczonych

Ciasto z cukinii już było, a co powiecie na marchewkowe? Jest to ciasto, które kojarzy mi się z jesienią, a to za sprawą marchewki, jabłek i bardzo aromatycznych przypraw korzennych. Idealne dla najbardziej opornych marchewkowych niejadków, jest w nim przemycona naprawdę spora ilość marchewki,  której o dziwo nie poczują. Zapraszam was na moje ulubione marchewkowe z czekoladą i orzechami.

Składniki:
  • 2 szklanki mąki orkiszowej jasnej
  • 1 szklanka cukru
  • 1 szklanka oliwy z oliwek
  • 4 jajka
  • 2 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 2 łyżeczki cynamonu, 1 łyżeczka kardamonu, 0,5 łyżeczki imbiru ( można dodać gotową przyprawę do piernika)
  • 2,5 szklanki marchwi startej na drobnych oczkach
  • 1 szklanka jabłek startych na grubszych oczkach
  • 1 szklanka posiekanych orzechów włoskich
  • 0,5 szklanki suszonych śliwek drobno pokrojonych




Przygotowanie:
Jajka ubijamy z cukrem na gładka masę.
Przesianą mąkę mieszamy z sodą i przyprawami korzennymi.
Do ubitej masy dodajemy oliwę, następnie mąkę, mieszamy dokładnie.
Startą marchew i jabłka łączymy z masą, dosypujemy orzechy i śliwki suszone, mieszamy.
Ciasto przelewamy do formy wyłożonej pergaminem o wymiarach 30 x 25 cm.
Pieczemy około 30 minut w temperaturze 160-180 stopni C.
Po upieczeniu i ostudzeniu ciasta smarujemy polewą czekoladową, przepis tutaj 
Gotowy marchewkowiec można ozdobić orzechami lub migdałami .
Smacznego!!!



Czekoladowe babeczki- wariacje z cukinią ciąg dalszy :)

Czekoladowe babeczki- wariacje z cukinią ciąg dalszy :)
Kolejny przepis z wykorzystaniem cukinii, tym razem czekoladowe babeczki i jak poprzedni ten również jest zdrowy, szybki i dość łatwy :)
Składniki:
  • 2 szklanki mąki orkiszowej jasnej
  • 1 szklanka maki gryczanej
  • 3 jajka
  • 0,5 szklanki rozpuszczonego miodu
  • 100 g masła rozpuszczonego
  • 2 średnie cukinie
  • 3 jabłka
  • 1 tabliczka gorzkiej czekolady
  • 2 łyżeczki sody oczyszczonej
  • szczypta soli
  • szklanka bakalii : orzechy włoskie, migdały, żurawina, rodzynki (według uznania)
 Wykonanie:
Mąki przesiać razem z sodą oczyszczoną i szczyptą soli, ubić jajka z miodem, dodać rozpuszczone  wcześniej masło, wymieszać wszystko razem.
Cukinie zetrzeć na drobnej tarce, jabłka na grubszej, wymieszać razem i dodać do ubitej masy, dosypać przesiana mąkę, rozpuścić czekoladę i na koniec dodać wraz z bakaliami, całość dokładnie wymieszać i przełożyć do papilotek.
Piec w piekarniku około 25 min w temperaturze 160-180 st C
Po upieczeniu babeczki można polać polewą czekoladową.
Babeczki wyglądają efektownie i są bardzo czekoladowe :)


Copyright © 2016 Niebieskie migdały , Blogger